Artykuł sponsorowany
Jak czyścić i kontrolować zbiornik z tworzywa po pracy z chemikaliami

Agresywne substancje chemiczne stanowią duże wyzwanie dla każdego elementu przemysłowej infrastruktury magazynowej. Nawet wysoce odporne tworzywa sztuczne wymagają odpowiedniego traktowania po zakończeniu cyklu roboczego. Gromadzące się osady i pojawiające się mikrouszkodzenia po wypompowaniu medium stopniowo osłabiają strukturę materiału. Regularnie powtarzane procesy napełniania i opróżniania sprawiają, że na wewnętrznych ściankach odkładają się pozostałości procesowe. Niewłaściwie dobrane metody usuwania tych zanieczyszczeń mogą drastycznie przyspieszyć degradację polimerów. Zbyt ostre szorowanie twardymi narzędziami lub źle dobrana temperatura wody często prowadzą do powstawania drobnych rys. Z czasem takie niewidoczne gołym okiem mikropęknięcia stają się punktami zapalnymi. Pod wpływem ciśnienia roboczego grożą one rozszczelnieniem całej instalacji. Właściwa konserwacja pozwala utrzymać ciągłość procesów i znacząco wydłuża czas bezpiecznej eksploatacji sprzętu.
Charakterystyka osadów chemicznych i właściwości tworzyw
Po całkowitym opróżnieniu instalacji na wewnętrznych powierzchniach najczęściej zostają krystaliczne osady soli, resztki gęstych koagulantów oraz ślady silnych kwasów. Trudne do usunięcia frakcje gromadzą się w obrębie króćców przyłączeniowych i zaworów dennych. W przypadku układów wyposażonych w mechaniczne systemy mieszające zjawisko to przybiera na sile. Na łopatkach osadzają się bardzo lepkie pozostałości, które pod wpływem powietrza szybko twardnieją. Zalegające zanieczyszczenia chemiczne zmniejszają światło przepływu, co bezpośrednio wpływa na obniżenie wydajności całego układu pompowego. Pozostawienie tych substancji wewnątrz grozi niekontrolowanymi reakcjami egzotermicznymi po wlaniu kolejnej partii surowca. Odpowiednie oczyszczenie powierzchni zapobiega takim zagrożeniom.
Polipropylen oraz polietylen wykazują inną budowę cząsteczkową i odmienną odporność termiczną podczas czyszczenia. Sztywny polipropylen dobrze znosi trudne warunki i wytrzymuje kontakt z roztworami o temperaturze sięgającej 100°C. Pozwala to na dłuższą pracę z gorącą wodą podczas rozpuszczania opornych zanieczyszczeń. Polietylen natomiast wykazuje znacznie wyższą elastyczność strukturalną, ale jego temperatura topnienia oscyluje wokół 120°C. Z tego powodu powłoki wykonane z polietylenu wymagają prowadzenia mycia w temperaturze poniżej 60°C. Przekroczenie tej bezpiecznej granicy niesie za sobą ogromne ryzyko trwałej deformacji ścianek. Zrozumienie tych podstawowych różnic ułatwia zaplanowanie bezpiecznego harmonogramu prac konserwacyjnych na hali produkcyjnej.
Dobór metod czyszczących i procedury kontrolne
Podstawową zasadą przy konserwacji infrastruktury z polimerów jest rezygnacja z silnych rozpuszczalników organicznych. Do bezpiecznego zmywania osadów stosuje się zazwyczaj ciepłą wodę z dodatkiem łagodnych detergentów przemysłowych. W przypadku uciążliwych osadów o charakterze alkalicznym skutecznym rozwiązaniem bywa użycie mocno rozcieńczonego octu. Powierzchnie polipropylenowe dopuszczają po uprzednim namoczeniu bardzo delikatne skrobanie osadów za pomocą specjalnych szpatułek z tworzywa. Instalacje polietylenowe reagują znacznie gorzej na punktowe tarcie mechaniczne. W ich przypadku główną metodą czyszczenia powinno być płukanie hydrodynamiczne przy zachowaniu odpowiedniego dystansu dyszy. Strumień wody pod ciśnieniem zmywa luźne frakcje zanieczyszczeń bez naruszania gładkiej powłoki wewnętrznej. Po zakończeniu procedury mycia właściwego należy przepłukać całą instalację minimum trzykrotnie czystą wodą. Wypłukuje to resztki detergentów, które mogłyby zmienić parametry nowej partii chemii.
Dokładny przegląd po zakończeniu płukania pozwala zlokalizować ewentualne zaległości w trudniej dostępnych strefach. Brak martwych punktów i ostrej geometrii wewnętrznej ułatwia szybkie spłukiwanie resztek cieczy roboczej. Dobrze zaprojektowany zbiornik magazynowy z polipropylenu lub polietylenu eliminuje wiele problemów z odkładaniem się soli. Przemysłowe systemy bezciśnieniowe, które konstruuje spółka Lech-Plast z Zimnej Wódki, ułatwiają zachowanie wysokiego poziomu higieny technicznej. Płynne przejścia między dnem a płaszczem głównym bezpośrednio skracają czas potrzebny na dokładne usunięcie resztek poprodukcyjnych. Prawidłowo rozmieszczone włazy rewizyjne pozwalają kadrze technicznej na łatwą ocenę wizualną wnętrza bez konieczności rozszczelniania rurociągów. Gładka struktura tworzywa naturalnie zapobiega trwałemu przywieraniu ciężkich cząstek stałych.
Regularne czyszczenie hydrodynamiczne zazwyczaj w pełni wystarcza do zachowania ciągłości pracy instalacji. Warunkiem jest jednak to, że materiał nie zdradza żadnych zewnętrznych oznak strukturalnego zmęczenia chemicznego. Bezpieczna eksploatacja wymaga stałego monitorowania fizycznych właściwości powłoki po wykonaniu każdego cyklu mycia. Utrata pierwotnego koloru tworzywa, zauważalne zżółknięcie płaszcza lub specyficzny zapach pustego układu to wyraźny sygnał ostrzegawczy. Zmiany pigmentacji często świadczą o przenikaniu agresywnej chemii w głąb struktury materiału. Powoduje to powolną degradację wiązań polimerowych i spadek nominalnej wytrzymałości na rozerwanie.
Kolejnym niepokojącym zjawiskiem jest zwiększona kruchość polimeru odczuwalna na krawędziach króćców lub w okolicach mocowania zaworów. Pojawienie się na dotychczas gładkiej powierzchni charakterystycznej drobnej siateczki pęknięć oznacza zaawansowany proces zniszczenia. Zignorowanie takich mikroskopijnych pęknięć naprężeniowych ostatecznie prowadzi do niebezpiecznych awarii. Powstawanie nietypowych wybrzuszeń czy zmatowień również dyskwalifikuje dany element z dalszego intensywnego użytkowania przemysłowego. Wystąpienie chociaż jednego z opisanych objawów wymaga natychmiastowego przeprowadzenia rygorystycznej inspekcji technicznej. Często jedynym odpowiedzialnym rozwiązaniem pozwalającym utrzymać reżim technologiczny jest wymiana wyeksploatowanego segmentu na nowy.



